RSS
piątek, 14 stycznia 2011
Pisanie gotowców

Niestety większość prac, które sprawdzam jako korepetytor nie nadaje się do czytania. Poziom i zamysł literacki w nich prezentowany jest wyjątkowo kiepski. Według moich szacunków około 30% prac, które widzę codziennie na swoim biurku została napisana na zamówienie. Pisanie wypracowań za kasę stało się już straszliwą regułą! Wydaje mi się, że wraz ze wzrostem informatyzacji naszego społeczeństwa i wraz ze wzrostem dostępu do internetu, coraz więcej moich uczniów wpisuje w wyszukiwarkę googe rozwiąż zadanie z matematyki lub pisanie referatów z polskiego. Smutne to.

sobota, 18 grudnia 2010
Specjalista korepetytor

Specjaliści informatycy maja fajne życie. Właściwie nie muszą wcale szukać pracy. To właśnie praca znajduje ich i to z reguły dobrze płatna praca. Nie ma, co ukrywać. Zlecenia dla programistów to niełatwy kawałek chleba, patrząc z perspektywy amatora. Ale taki freelancer php poradzi sobie z tym bez problemu i jeszcze wypisze taki rachunek, że nastepnym razem zleceniodawca będzie szukał innego. Ale ten inny tez ma takie ceny. Dlatego tacy ludzie nie musza się martwić o pieniedze. Jak nie zlecenia, zawsze może uśmiechnąć się do dowolnej firmy, banku i zawsze będzie przyjęty z otwartymi rękami. Podobnie do programistów mają ludzie określani jednym słowem: grafik freelancer. Ci pracują za mniejsze stawki, ale klientów mają więcej. Dobry grafik w końcu to skarb, przyjmie go każda firma projektująca stlony WWW. Sam nie jestem takim informatykiem, czego bardzo żałuje. Miałem perspektywy, ale wybrałem prawo, z którego musiałem zrezygnować. Jeśli w to miejsce zrobiłbym informatykę, to dzisiaj może byłbym na podobnej pozycji? Ale tak się nie stało i nie ma, co żałować. Ale mimo to troche zazdroszczę pozycji życiowej. Bo komu, jak komu, ale specjalistom w sprawach informatyki stopa życiowa nie spadnie, a sadząc po tym, co się dzieje na świecie, będzie jeszcze rosnąć. Komputery, sa coraz lepsze, programy również. I jestem pewien, że nikt poza specjalistami sobie z nimi nie poradzi. Bo przecież nie można sobie poradzić z czymś, co jest tak naprawdę nie do zrozumienia przez przeciętnego człowieka. Pisanie wypracowań to nie taka prosta sztuka!

sobota, 27 listopada 2010
Rynek ściąg

Rynek ściąg nieustannie się rozwija. Widać to w sklepach, widać to w sieci na portalach aukcyjnych. Ściągi są coraz doskonalsze, ciekawsze i trudniejsze do wykrycia. Minął czas, w którym królowały małe kartki, na których maczkiem zapisywano wszelkie wiadomości potrzebne na sprawdzianie. Teraz praca domowa to może być znikopis ukryty w długopisie lub po prostu notatka na zeszycie napisana pismem widzianym w ultrafiolecie. Oczywiście to wszystko to pomysł marketingowców, którzy w rynku ściąg widza swój dochód. Ja uwazam, że ten rynek powinien zostać bardzo ograniczony. W końcu to działanie nieuczciwe, nie pomagające w nauce, lecz oszukujące i nauczyciela i siebie. Gdyby taka samą popularność miało pisanie gotowców to byłoby, co innego. Ale akurat ten temat nie ma powodzenia. Może, dlatego, że gotowce są kosztowne. Dlatego królują takie nieuczciwe metody w różnej postaci. Nie ukrywam, że sam z tego korzystałem wielokrotnie, ale na tyle myślałem, że przygotowując się do ściągania i pisząc materiały jednocześnie się uczyłem. I czasem było tak, że mając arsenał ściąg nie wykorzystałem ani jednej. Po prostu wszystko, co miałem wiedzieć wiedziałem. Ale dzisiejsi uczniowie nie analizują tego, co maja w głowach. Od pierwszych minut sprawdzianu rozglądają się i szukają okazji do ściągania. Oczywiście nie mowie o wszystkich, ale niestety robi tak coraz więcej osób. I to na pewno nie jest dobre. Ale co zrobić, taka mamy modę, wymuszana przez przemysł produkujący tego typu pomoce. I póki, co nie da się z tym nic zrobić.

środa, 10 lutego 2010
Rozwiązywanie zadań z matmy

Zeszyt zadań z matematyki to było polecenie naszego nauczyciela. Właściwie prośba, która była sprawdzana. Na początku nie rozumiałem, dlaczego każe nam coś takiego wypełniać. Gotowe rozwiązana zadań? Po co? W jakim celu. Przecież cala matematyka na tym polega. Ciągle słyszymy na lekcjach: rozwiąż zadanie. I powoli zaczyna się to nudzić. Teraz, po latach doceniam ten pomysł nauczyciela. Ten zeszyt był jak darmowe referaty. Ktoś może powiedzieć, zadać pytanie: jak to korepetycje bez korepetytora? Tak. Rozwiązując zadania, znajdując je w książkach sami uczyliśmy się praktycznie tego, na czym polega matematyka. Czasami to bolało, szczególnie, gdy mieliśmy do rozwiązania zadania, których nie rozumieliśmy. W klasie jeszcze jakoś szło, ale jak napisać w domu czterdzieści zadań, rozwiązać je i umieć spokojnie wyjaśnić? Było ciężko, ale trzeba było. To znaczy było ciężko do pewnego momentu. Po roku, dwóch rozwiązywanie zadań weszło nam w krew i już nie sprawiało takiego problemu. Przez cztery lata liceum wypełniłem osiem zeszytów. Ponad tysiąc zadań. Dzięki nim praca domowa nie jest moją pięta achillesową. Może nie umiem jej doskonale, ale nie uciekam jak zobaczę liczby. Dzisiaj wiem, że to, co się działo na matematyce w szkole średniej zaprocentowało i procentuje do dziś. I za to jestem nauczycielowi z liceum bardzo wdzięczny. Niestety wiele osób go krytykowało jako nauczyciela, cześć jako człowieka. Ja powtarzam przez lata, że nie wiem, jakim jest człowiekiem, ale nauczycielem dla mnie był doskonałym.

piątek, 05 lutego 2010
Korepetycje biznesem?

Czy korepetycje mogą być idealnym sposobem na biznes? Jak najbardziej? W erze coraz trudniejszych programów nauczania uczniowie mają duży kłopot z przyswojeniem sobie wszystkich wiadomości. Jednocześnie dochodzi problem typowy dla polskiej szkoły, czyli brak czasu nauczyciela. Nauczyciel realizując program nauczania nie ma czasu. Musi skończyć do końca roku szkolnego. Więc wprowadza materiał, nie interesując się czy uczeń umie czy tez nie. A uczeń często nie umie i stąd popularność czegoś takiego jak gotowce. Trzeba powiedziec, że jest to szansa tylko dla bogatych, bo tak naprawdę nikt zarabiający pensję minimalną nie pośle dziecka do korepetytora, bo go na to nie stać. Zostaje albo samodzielna pomoc dziecku, analizowanie czy rozwiązania zadań domowych sa prawidłowe, sprawdzanie wiedzy. Czasem też dziecko samo sobie radzi, nawet jak nie umie. W końcu ściąga to żaden wstyd. Szczególnie w młodszych klasach. Paradoksalnie popularność takich rzeczy jak gotowce świadczy o popularności korepetycji. Ilość klientów ma wpływ na cenę. Klientów jest dużo, więc ceny korepetycji sa wysokie. To normalne prawa ekonomii. Tylko szkoda, że psują rynek edukacyjny. Korepetytor za normalna cenę to skarb, którego trudno szukać. Więc najlepszym sposobem jest się mimo wszystko uczyć. Wtedy nie ma problemu z takimi skomplikowanymi sprawami. W innym wypadku problemy sa. Szczególnie przed końcem, roku szkolnego, gdy dziecko staje się zagrożone. Grozi mu powtórzenie klasy. Ale ten temat to już historia na inny czas.

Korepetycje

Szanujący się, dobrzy nauczyciele nie muszą pilnować klasy. Ona sama się pilnuje, z szacunku do nauczyciela. Miałem w szkole podstawowej taka nauczycielkę, która miała rzadką umiejętność tworzenia w klasie wyjątkowej atmosfery. Tam był niczym nie wymuszony spokój. Nikt nie rozmawiał, nikt się nie wygłupiał. Nie ze strachu, lecz z szacunku dla fajnej nauczycielki. Każdy sprawdzian był zapowiedziany, i na każdy sprawdzian młodzież przychodziła przygotowana. Nie było mowy o czymś takim jak ściąga. To po prostu nie wypadało. Gotowce stosowało się na innych przedmiotach. Tutaj absolutnie nie. Znowu nie ze strachu, ale z szacunku dla nauczycielki. Dzięki temu każdy umiał przedmiot śpiewająco. Żadne korepetycje nie były potrzebne, z resztą nie miałby ich, kto udzielać. Jedyne referaty z tego przedmiotu prowadziła ta pani, ale dla uczniów z innych szkół. Uczniowie z jej szkoły nie mieli potrzeby z takiego czegoś korzystać. Patrzyłem na to wszystko z podziwem, bo również byłem  uczniem tej pani. Minęło sporo lat od momentu, gdy ukończyłem szkole podstawową, w której ta pani uczyła. Innych nauczycieli już nie pamiętam, niektórych uczniów również. Tą nauczycielkę będę pamiętał zawsze, bo bardzo ceniłem i ja i jej lekcję. Najsmutniejsze jest to, że ona jest już na emeryturze. I nie ma zastępcy, który godnie by ją zastąpił. Oczywiście w szkole nie ma wakatu. Ktoś uczy, ale to już nie jest to samo. Ale cóż, tacy właśnie byli nauczyciele starej daty. Takiego sposobu nauczania i podejścia do ucznia nie znają ludzie dzisiaj kończący studnia pedagogiczne. A szkoda.

środa, 03 lutego 2010
Korepetycje a szkoła wyższa

Szkoła wyższa to inny świat, w porównaniu z jakąkolwiek szkołą średnią. Na studiach zaczynają nas traktować jak dorosłych ludzi. Wymagają też takiego zachowania od nas. Tam nie ma miejsca na gotowce, bo mówione jest, wprost, że to nieuczciwe, a dorosły człowiek nie powinien tak postępować. Ściąga jest domena uczniów szkół podstawowych i średnich, potem można o niej zapomnieć. A więc czeka sporo nauki. Kto tego w porę nie zrozumie, nauczy się na pierwszym oblanym egzaminie? Może, dlatego pierwsze egzaminy na pierwszym roku sa tak trudne. To klasyczny przesiew, mający na celu oddzielić ziarno od plew. Na moich studiach na pierwszym roku odrzucono dwieście osób. Ja się uratowałem, chociaż nie było łatwo. Oczywiście koniecznością było pisanie gotowców. Dowiedziałem się wtedy, co znaczą korepetycje z prawa, a konkretnie ile kosztują. Ale opłaciło się. Niestety sytuacja finansowa spowodowała, że musiałem opuścić tą uczelnie dwa lata później, ale to już inna opowieść. W każdym razie nie żałuje czasu spędzonego na studiach. Nie udało mi się ich skończyć, ale to, czego się nauczyłem zostanie we mnie do końca życia. I nie mowie tutaj o wiedzy. Tej było za mało. Ale studia były też szkołą życia. I cieszę się, że miałem możliwość w nich uczestniczyć. Nie lubię przegrywać, więc tak po cichu sobie liczę, że może uda mi się ukończyć jakąś uczelnię za jakiś czas? Z pewnością zaoczną, płatną. Ale to nie ważne. W tym momencie chce to zrobić dla siebie. Sytuację finansową mam ustabilizowaną, więc na pracy w wyuczonym zawodzie mi nie zależy. Ale zależy mi na własnej satysfakcji i radości z ukończenia studiów. Myślę, że się na to zdecyduję.